Jak mentalnie przygotować dziecko na egzamin ?

Uczniowie uczą się do egzaminu kilka lat a i tak na te egzaminy nie są najczęściej przygotowani. Samo posiadanie wiedzy nie wystarcza szczególnie w sytuacji gdy uczeń nie wie „jak to będzie”. Wielokrotnie słyszałem z ust rodziców o dramatach młodych ludzi, którzy zarywali noce i brali setki godzin „korków” by potem doświadczyć całkowitej porażki. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedz jest prosta ale mało się o tym mówi. Brak treningu mentalnego.

Gdybym miał cię przygotować do próby jaką jest bez wątpienia egzamin to przede wszystkim chciałbym, żebyś wiedział, że ja też zdawałem egzaminy. Ba nie tylko ja, ale setki moich kolegów. Właściwie to każdy Polak zdawał jakiś egzamin. Każdy się denerwował i każdy w jakiś sposób sobie poradził. Także pierwsze działanie to uświadomienie dziecku, że przed nim egzamin zdawało bardzo wielu ludzi. Ważne by zrozumiało, że jego sytuacja nie jest aż tak wyjątkowa jak mu się wydaje. Oczywiście nie namawiam by trywialnie stwierdzić : dasz radę – bo ja też dałem. Chodzi raczej o to by pokazać dziecku, że to co się z nim dzieje a więc nerwy czy stres są naturalną reakcją naszego organizmu.

Co do pracy z emocjami to najczęściej słyszę radę – tylko się nie denerwuj. Nie będę poruszał juz kwestii, że nasz umysł nie do końca rozumie zaprzeczenie „nie” przez co „nie denerwuj” słyszy raczej jako – denerwuj. O wiele istotniejsze jest zrozumienie, że to poddenerwowanie jest nam potrzebne. Oczywiście na odpowiednim poziomie. Jeżeli stres nas sparaliżuje to wtedy z pewnością wiedzy z siebie na egzaminie nie wyciągniemy, ale jeżeli podejdziemy zbyt nonszalancko i na pełnym luzie to także ta brawura może nas zgubić. Odpowiedni poziom stresu działa mobilizująco. Dlatego dziecku warto tłumaczyć, że jakby się całkowicie tym egzaminem nie przejmował to pewnie by go nie zdało. Dlatego stres, który odczuwa ma za zadanie mu pomóc. Lepiej więc niech traktuje go jako swojego przyjaciela.

Gdy jednak stres jest paraliżujący trzeba bez wątpienia obniżyć jego poziom. Jeden z amerykańskich psychologów wysnuł kilka lat temu teorię, że uciekając przed niedźwiedziem nie boimy się dlatego, że goni nas niedźwiedź, a dlatego że uciekamy. Czyli, że sami wytwarzamy warunki, które nas stresują. Trudno się z nim nie zgodzić szczególnie w w czasie gdy przed egzaminem natłok negatywnych myśli wieści nam widmo porażki. Co zatem zrobić by ten poziom stresu obniżyć do akceptowalnego poziomu.

Wizualizować.

Przecież wiadomo, że wejdziesz do sali – może nawet wiesz już – której dokładnie. Jak się będziesz wtedy czuł? Tak – będziesz spokojny i skoncentrowany. Będziesz oddychał głęboko i powoli. Wróćmy jednak do tego co się stanie zanim wejdziesz do sali. Wstaniemy o 7.30 bo egzamin zaczyna się o 10. Włożysz na siebie to ubranie – przymierz je teraz. Na śniadanie zjemy – co proponujesz? Ok kanapki z serem. I tak dalej szczegół po szczególe odgrywamy z naszym dzieckiem ten dzień. Warto w tym momencie odegrać kilka scenariuszy awaryjnych. Oczywiście przygotowujemy się na sukces, ale życie jest przecież nieprzewidywalne. Warto więc przećwiczyć taki scenariusz – siadasz w pierwszej ławce zaraz pod okiem komisji. W komisji są osoby, których nie znasz (szanowni nauczyciele piszę 7 kwietnia 2019 – czy możecie się w końcu dogadać by dziecko wiedziało co go czeka na egzaminie – please). Wizualizacje warto powtórzyć kilkukrotnie. U dzieci, z którymi pracowali trenerzy z mojej poradni wizualizacja często zdziałała cuda w redukcji stresu do odpowiedniego poziomu.

Kolejna ważna sprawa to założenie, że jakby nie było – będzie dobrze. By trzymać się tego założenia warto uświadomić dziecku, że słowa jakich używa mają bardzo duże znaczenie. Słyszałem wielokrotnie jak uczeń stwierdzał: chyba nie zdam. Ktoś kiedyś powiedział: powiesz uda mi się, czy powiesz nie dam rady, w obu przypadkach masz racje. Także słowa nie zdam, nie uda mi się, nie dam rady – NIE UŻYWAMY. Gdy pracowałem z młodzieżą, a oni potrafią sobie strzelać w kolano, zawsze pytałem pop prostu: Słuchaj czy ci to pomaga? W dialogu wewnętrznym warto stawiać sobie za to konstruktywne pytania np. Co mogę jeszcze zrobić by przygotować się lepiej na ten egzamin? Zawsze coś dobrego dla nas możemy zrobić, zamiast brnąć w uliczkę: jestem zmęczony – nie chce mi się.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s